Po dłuższej nieobecności ponownie postanowiłam zaszczycić notką. Przez
ostatnie 3 tygodnie nie działo się wiele ale w liste plusów i ptaszków
na pewno wpisać można:
- Na zaszczytnym 1 miejscu: wytęskniony, wyczekany "skończony" KOMINEK
- pozbyliśmy już na szczęśćie paproków, po czterokrotnym przyklejaniu i
odklejaniu kamiennych płyt, w koncu osiagnęli efekt, który byliśmy w
stanie zaakceptować.
Pan Sam_Zrobię zrobił sam łazienkę. No prawie. Zostały już tylko
drobiazgi.... zakup kinkietow, lamp i lampeczek - żeby zrobić nastrój,
zakup i montaz włączników i kontaktów, żeby ten nastrój MÓC tak na prawdę zrobić,
wykonanie obudowy brodzika jesli ja znajde w końcu odpowiednią mozaikę,
fugowanie podłogi jak już będzie obudowa, wykonanie szafki wiszącej z
lustrem nad umywalką (sam zrobi) wykonanie szafki pod umywalkę na cifa,
domestosa i papier pachnący velvet (sam zrobi). Znalezienie odpowiednio
mało tandetnych duperelników na mydło, szczoteczki, płateczki
kosmetyczne, ręczniczki itd. w cenie, która nie zwalałaby z nóg, i
zamontowanie ich... no i mięciutkie kolorowe ręczniczki pachnące
świeczki i lans bauns.
Jako prezent gwiazdkowy dostałam połowę zestwau armatury do łazienki
firmy Hans Grohe (padać na kolana i oddawać pokłony) i jeśli moge
wybierać, która to połowa to wybieram sobie panel prysznicowy bo ma
fajnego węża o_O.
Ponadto:
- Przed świętami wstawili nam na całym parterze drzwi, dzieki czemu nie
trzeba już śpiewać w toalecie. Dzieki bogu, bo moja rodzina jest dosyć
niemuzykalna.
- Pan sam zrobie, sam złapał i zabił mysz (mamy szarych lokatorów!). Kot tylko siedział i się głupio patrzył.
- założyliśmy internet
- podkreślić należy rangę faktu, iż założyliśmy internet
- Jest internet!!!!!!!!!!!!! W końcu mogę się wporwadzić ;)
A teraz o nowych dylematach.
Na horyzoncie krystalizuje się już plan malowania pokoi, a planu
aranżacji jeszcze nie widać. Dlatego przeglądam strony z realizacjami
na dekoralu i na różnych stronach z tapetami żeby wyczuć w jakich
kolorach będzie mi najlepiej.
Jeśli chodzi o mój pokój to wielu miesiecy miałam swojego faworyta (oto on:)

aczkolwiek od razu przeczuwałam, że troche zabraknie mi odwagi żeby ten
pomysł zrealizować. Przeraziła mnie konsekwentność z jaką musiałyby
wybierane być wszystkie przedmioty, które dostąpiłyby zaszczytu
znajdowania się w pokoju, żeby wyglądało to tak ładnie jak na obrazku.
Potem skłoniłam się się ku wersji białej - skandynawskiej

no to akurat kuchnia ale wpada w klimat :)


i też będę miała taki ładny bałagan ;)

żeby sobie popatrzec polecam stronę którą sama podglądam
http://www.zpotrzebypiekna.pl/search/label/skandynawski%20styl

No i w końcu krótkie
wyjaśnienie, które powinno pojawić się juz w pierwszym poście )
Dlaczego szwedzki-sen?
Oczywiście mała parafraza Czeskiego :) To tak w hołdzie dobrym imprezom, na których tam bywałam.
Ale szwedzki - bo skandynawki styl aranżacji wnętrz, przez swoją
uniwersalność, funkcjonalność i prostotę i wiele wiele miejsca na własne
unikalne realizacje, staje się bardzo swojski i przytulny. A o coś
takiego mi chodzi. Żeby włożyć w to jak najwięcej serca, swoich pomysłów
- siebie, żeby było jak najmilej wrócić "do siebie" w przyszłości gdy
już nie bedę tu mieszkać. Ciężko by było wracać tutaj "do siebie" z
przyzwyczajenia i sentymentu bo troche wątpię czy zdąże się przyzwyczić
i zadomowić.
Ale od skandynawskich bieli też już troche odchodze..
no jak przeglądam te wszystkie przecudne wzorniki kolorów i jeszcze
piękniejsze realizacje, to tak żal troche, nie strzelić sobie jakiegoś
fajnego kolorku..
Ostatnio sie pochorowałam, jak zobaczyłam to:

i nie chodzi mi bynajmniej o tą przystojną panią, tylko o cudowny,
boski kolor ścian idealnie dopasowany do ciemnej podłogi, i ciemnej
stolarki okien i ciemnych drzwi (okna i drzwi juz mam w ciemnym brązie
zamontowane)
..
tak na prawdę to w tym zdjęciu się zakochałam:

z fioletowym, tudzież bordowym wykończeniem byłoby bosko!
I JAK TU SIĘ ZDECYDOWAĆ?
"Edyto ratuj!"
Chętnie przyjmę komentarz w tej kwesti?
Które aranżacje najbardziej wam sie podobają?
Pierwszy post opublikowany w nowym domu sponsorowany był przez browar Żywiec :)
Pozdrawiam!
Schodzę z tonu.
Ostatnie 3 dni spedziłam w nowym przybytku uciech i rozkoszy. Troche zimno było, bo elewacji jeszcze nie mamy i ściany nieocieplone (przy oknach woda zamarza agh). Ale to wszystko dobrze. Dużo dobrze. Bo albo człowiek się rusza albo marznie. A to dość skuteczna motywacja żeby pracować bez wytchnienia. Wieczorem siada, w fotelu przed wkładem kominkowym ( celowo nie nazywam jeszcze teogo kominkiem) i mimo przyjemnego ciepła rozgrzewa się jeszcze innymi sposobami.
miało być o kafelkalkach - nie bedzie. A przynajmniej nie będzie wyczerpująco, bo ja wyczerpana po weekendzie jestetem.
Zatem w telegraficznym skrócie.. w łazience małej, która poszła na pierwszy ogień - Delicate Touch z Paradyża (na stronie producenta - poniżej), (zdjecie naszej realizacji wstawie jak aparat przestanie strajkować). Postęp prac szacuje na 80%. Błędów oczywiście nie dało się uniknąć, parę kompromisów popełniłam, bo funkcjonalność zawsze jednak na 1 miejscu, ale ogólny efekt jak na razie satysfakcjonujący. Minimalna łazienka, minimalnymi środkami. Ot, wstawi się pierdółki i będzie +50 do wyglądu. I super.

Kuchnia za to, połączona z salonem ma być perełką. Koncepcja w mojej głowie niezmienna od miesiąca co świadczy o tym jak bezwzględnie idealna jest. Nowoczesna, w stali ale bez uczucia industrialnego chłodu, w kolorach kawy z mlekiem i z odrobiną wielkomiejskiego szyku. I własna, prywatna - z odbiciem naszych charakterów i temperamentów na każdym kroku.
Enigmatycznie i tajemniczo? Owszem, i niech tak zostanie.
Pierwszą odsłoną będą kafle do kuchni - umieszczone tylko w obszarach roboczych.
Cudowna nowa kolekcja Opoczna a w niej jeszcze cudowniejsze kafle Metalic.

najchętniej to wyłożyłabym w metalicach (bo są brazy, beże, grafity, biele) całuśki dom. przemycone do kuchni nie będą jednoznaczne :)
Już się nie moge doczekać gdy zobacze efekt. W czasie oczekiwania przerwa na reklamę i zdjecia zrobione dzisiejszego poranka ;)
Niech piekło pochłonie fachowców. Kominek mial byc postawiony w 3 dni. Mija drugi tydzień. Kominka nie ma, a i bedzie go jeszcze mniej bo to co panowie (których przestaliśmy nazywać już kominkarzami a zaczeliśmy kominiarzami ew. paprokami) postawil,i bedą musieli jeszcze rozebrać.
Zatem rozpoczynam swoje gorzkie żale:
- Zamówiony marmur okazał się marmurem pospolitym, czyli zbitym wapieniem, który dodatkowo zbyt często jest ZBITY przez paproków
- płyty złożone są nie podług projektu, bez żadnego pomyślunku, w dodatku na grubość fugi, która waha się od 0-8 m,m
- jak panom paprokom się coś uda, np. wkleić płytę w całości nie tłucząc jej, to wołają mnie jako widza i winszują sobie sukcesu, z kolei gdy płyta omsknie się z ręki i pęknie w pół - jest troche przekleństw, ale bez żadnej konsultacji i żadnego wołania i tak pojawia się wklejona ("bo przecież my to żywicą uzupełnimy - i nic nie bedzie widać")
- kontynuując powyższy wątek - jakoś dziwnie wyraźne i nietypowe użylenie naszego zbitego wapienia zwanego potocznie marmurem pojawiają się w narożnikach, które z założenia są dość podatne na niezdarstwo
- pod paleniskiem gdzie najczęściej bedzie sypał się popiół przewidziana jest fuga... zbyt długo jasna nie bedzie
- żadna płyta nie ma pełnego, nie uszkodzonego narożnika !!!!!
- mnóstwo jest odpryśnieć i wyszczerbień
- sfazowanie płyt waha się od 2 do 7 mm!!!!,
- wszystko jest krzywe, źle przemyslane i na odpieprz
- szlifowanie i cięcie kamieni odbywało się w salonie więc mimo, że mam dach nad głową to w domu tak samo biało jak na dworze !!!
dowody:
to są łączenia górnej belki półki, na tej samej wysokości, w jednym wypaku fuga jest w drugim jej brak, sfazowanie 1,5 oraz 5 mm
trzymajcie mnie bo nie wytrzymam
w pełnym widoku wygląda tak.
Czy to jest szczególarstwo? czy ja się czepiam?
a to druga z kolei wklejona płyta z pękniętym i doklejonym narożnikiem
(naturalne użylenie kamienia przecie)
PODSUMOWUJĄC KOMINKA NADAL NIE MA. JEST TO:
Pan SamZrobie jest juz bardzo zły i stwierdził, ze albo to rozbiorą i zrobią porządnie, albo przegna i zrobi sam :)
Generalnie to wszyscy tracimy cierpliwość, czego najwyraźniejszym dla mnie objawem był wybuch niekontrolowanej i zupełnie niezapowiedzianej agresji PaniJaBymChciała na Paproków, któtrzy zakurzyli jej cały dom a ona teraz musi to sprzątać.
ot. dla poprawy atmosfery (dziś w nocy -21 na dworze, w domu 12 na plusie) dodam zaraz pare fotek zimowego krajobrazu zza okna, bo codziennie rano się zachwycam i z tego zachwytu do wieczora wyjść nie mogę :) Miastowe przeprowadziły się na wieś i wzdychają.
Z dnia na dzień, coraz większe tempo i coraz więcej zauwazalnych zmian. Odkąd tynki na ścianach stały się już bardziej suche niż mokre, prace ruszyły z kopyta. W zeszłym tygodniu ciepła woda w kranach, w tym tygodniu prąd i światło, przed wczoraj PanSamZrobie faktycznie zrobił sam dwie zabudowy Geberitów w obu łazienkach, dzieki czemu wczoraj mógł zawiesić klozet i obwieścić całemu światu, iż jest on płatny, okraszająć to nienadającą się do przytoczenia rymowanką traktującą o tym co za ile. Wczoraj miały też miejsce moje boje z ekipą kominkarzy, które potwierdziły stare dobre porzekadło, że nie ma nic za darmo, a jak już jest coś w gratisie to śmierdzi belzebubem.
Otóż nasza akcja kominek rozpoczeła się już z dawien dawna, kiedy to tynki na ścianach były jeszcze mokre, a ja raczkując kładłam na strychu styropian. Pewnego pieknego przedpołudnia przyjechał Pan Fachowiec. Sam nas znalazł bo, na na tym zakłada się jego forma agresywnego marketingu,
a, że jak wszyscy wiemy z wikipedii marketing to:
" handel aktywny, wychodzący naprzeciw potrzeb klienta,
próbujący odgadnąć skryte potrzeby klienta, usiłujący te potrzeby
uświadamiać i pobudzać a nawet kreować – i zaspokajać je."
...to postanowił nam sprzedać rustykalny kominek marzeń jakiego nikt z nas, nigdy nie chciał mieć. Oczywiście zgodziliśmy się. Problem polegał przede wszystkim na tym, że pan ów nie posiadał w swoim zestawie propozycji - kominków innych niż rustykalne co poskutkowało tym, że pan ZrobiłbymSamGdybymSięZnał podpisał umowę na kominek rustykalny. A oto jakiego dziada chciał nam wstawić, z tą różnicą, że dziad wykonany miał być z żółtego piaskowca i czerwonego granitu. W nowoczesnym wnętrzu, które od dawna planuje?... MASAKRA

Na szczęście, ostatecznie przespałam się z pomysłem. I jak się okazuje, z przespania się, wiele dobrego wyniknąć moze.
Jadąc po tygodniu od podpisania feralnej umowy, do zakładu kamieniarskiego rustykalnych kominków,zamachaliśmy panu przed nosem kartką ze zdjeciem zupełnie nowego wymarzonego kominka. (taki jak poniżej tylko w odbiciu lustrzanym i z prawej strony w przedłużeniu ściany, wkład nieco głebiej osadzony, a półka na drewno odseparowana i krótsza. Kolor i aranżacja maskownicy też jeszcze nieznane)

Pan skrzywił się, ale jako profesjonalista odrzkł: "nasz klient nasz pan" i spokojnie mogli juz przystąpić obaj ze "ZrobiłBymToOpołowęTaniej" do targowania się o cenę. Targowanie trwało 2 godziny. Zdżyłam wypić herbatę i tysiąc razy wywróżyć sobie z fusów, że to się nigdy nie skończy. W pewnym momencie prawie się nie spełniło, bo usłyszałam: "Anka idziemy, chyba się jednak nie dogadamy" ale oznaczało to ni mniej ni wiecej niż to, że panowie wytoczyli ciężką artylerię. Po dwoch godzinach jednak cud nad Wisłą sprawił, iż mogliśmy w koncu wrócić do domu lżejsi o kwote zaliczki.
Problem ucichł na miesiąc. A miesiąć upłynął wczoraj.
Dnia wczorajszego otóż - wkroczywszy do swojego nowego salonu spotkałam dwóch "dzień dobry miłej pani" mężczyzn o prostej acz solidnej aparycji. Panowie jeszcze milej mnie przywitali gdy "SamZrobie" przedstawił mnie w te słowy: "Ta pani podejmuje tu wszystkie decyzje, wiec prosze konsultować się z nią" I pojechał.
"Milła pani, a tu mamy GrTis od firmy" - powiedział mi pierwszy z kominkarzy pokazując leżące w salone brązowe granity.
(- Zauważyłam brak zamówionych przez nas marmurów Crema Marfil)
"A do czego nam te granity?" pytam błądząc myślami gdzieś dalej
"A bo one to do obudowy wkładu do kominka, To Gratis od firmy, bo to granit jest, wytrzymały kamień, dobry do kominków, "
"no jak gratis to gratis - niech bedzie, byle by był mało widoczny "
I poszłam do siebie.
Wróciwszy po 2 godzinach do salonu, targnął mną spazm. Wymurowane 4 pustaki w podstawie na nich wielka wystająca czerwona-brazowa granitowa ława przygotowana do murowania.
Ze zdumieniem prosze o wytłumaczenie zaistniałej sytuacji. Panowie tłumacza jak głupiej babie, że to kominek, że musi być półka żeby pogrzebacz odłożyć.. bo tak się robi wszystkie kominki... i tak lepiej..
Nie moj kominek, nie mojego projektu, nie u mnie i nie lepiej.
Kazałam zdejmować.
Tym samym wszystkie GratisoweGranity zrobiły out.
Wrócił PanSam, kominkarze spojrzeli ku niemu z nadzieją, bo nie przyjeli w ciszy moich poleceń.
Nie znależli jednak zrozumienia bo "Ta pani tu podejmuje decyzje, nie ja" i zaczeli zwijac sprzet. Okazało się, że wraz ze zdyskredytowaniem granitowego parapetu chwilowo nie maja co robić, gdyż nie ma jeszcze marmurów. I czy tylko o to chodziło? Zeby zaoszczedzic jeden dzien pracy chcieli moj ładny kominek mimo wszystko, na przekór uczynic rustykalnym? Po mym trupie.. Trudno. Popracuą jeden dzień dłużej.
W nastpnym odcinku o kafelkowym oczopląsie i moim pomyśle na kuchnię :)
Złoci moi brylantowi. poniewaz mam za mało czasu na wszystko postanowilam załozyc bloga. Żeby miec go jeszcze mniej i może troszeczkę zmusić się do bardziej zsynchonizowanego działania.
Blog z założenia ma traktować o zdobywaniu przeze mnie nowych doświadczeń na polu:
- projektowania i aranżacji nowego przybytku mojego
- podejmowaniu trudnych wyborów miedzy wersją A, B, C, D, Y tychże projektów,
- zdobywania przekonania ze wersja X jest na 100% tą ostateczną
- sztuki skutecznej negocjacji z innymi domownikami o tym że, wersja Z jest tą którą jednak powinnismy zrealizować
- sztuki targowania się o rabat w sklepach budowlano remontowych tudzież korzystania z ceneo, skąpca itp.
- ocieplania, podlog, scian, szpachlowania, malowania, kafelkowania, budowania, montowania,wieszania umywalek, oswietlenia idt.....
- pilnowania ekip remontowo-budowlanych, aby mimo ustalonych wspólnie projektów, nie udało im się zrealizować zupełnie przypadkiem ich własnej wizji artystycznej na temat...
-wykańczania domu, i swojego portfela
-wiazania konca z koncem
dla uprzedzenia pytań, które mogą się pojawić- Nie, jako 22 letnia panna na wydaniu nie dorobiłam sie niestety własnego domu pod Toruniem, a ten ,w którym mam zamiar wkrótce zamieszkać należy do moich własnych rodzonych: PanaSamZrobie, i PaniJaBymChciała, którzy z piorunującą konsekwecją powtarzają ciągle... ty się znasz - ty tu urządzisz - zrobimy co zechcesz.. pozostawiając niestety dosyć często, na przekór swoim słowom niewiele miejsca na realizacje moich własnych pomysłów
jednym słowem...
sanitarium Welcome Home